Netbil Blog

Netbil Blog Przyjazny dla pieniędzy

Call of the Wild: Montreal Canadiens utrzymują się i przyćmiewają New York Islanders zwycięstwem 4:3 – Montreal

/
/
/
19 Views

Gracze New York Islanders byli w Bell Center tego wieczoru, gdy Patrick Roy wrócił jako główny trener gości. Roy otrzymał przed zawodami owację na stojąco. To było wspaniałe widowisko, biorąc pod uwagę, że Montreal nie zdobyłby dwóch Pucharów Stanleya bez znakomitej gry Roya.

Po owacjach na stojąco przyszedł czas na hokej. Zespół Montreal Canadiens czuli się komfortowo, dopóki brutalny, wysoki rzut karny Brendana Gallaghera nie pozwolił Islandersom wrócić do gry.

Kanadyjczycy wygrali 4:3.

Konie Wilde’a

Po dość powolnym hokeju w ostatnim czasie Canadiens w końcu otrząsnęli się przed wizytą u Islanders. W pierwszym okresie Montreal obejmował cały Nowy Jork. Canadiens wypracowali sobie trzybramkowe prowadzenie już po 12 minutach meczu.

Zrekrutowali kilka piękności. Pierwszy gol padł po grze w przewadze, podczas której wszystkich pięciu zawodników na lodzie połączyło siły po podaniach, zanim Nick Suzuki wykonał to po raz 13. w roku. Juraj Slafkowski fenomenalnie podał do siatki, a Suzuki strzelił do bramki.

Historia kontynuowana jest pod reklamą

Zaraz potem padł jeszcze piękniejszy gol. Suzuki ukradł krążek drużynie Isles we własnej strefie w grze 4 na 4. Podał do Cole’a Caufielda, który wykonał fenomenalny ruch i strzelił swojego 17. gola w sezonie.

Niecałą minutę później Mike Matheson rozwalił lód podczas gry w przewadze. Przeciął prawą flankę i skierował piłkę na środek, gdzie Sean Monahan zdobył swój drugi punkt w tej kwarcie. Patrick Roy musiał zrobić sobie przerwę. To wszystko było w Montrealu.

Monahan strzelił trzypunktowego gola na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry. To było miłe przejście z Caufielda do Josha Andersona i Monahana, 13 razy w sezonie.

Wilde’owskie kozy

Po znakomitej pierwszej kwarcie Islanders objęli prowadzenie w drugiej. Pokonali Montreal 17-9. Analityki były okropne dla linii Suzuki z Caufieldem i Joshem Andersonem. Ich udział w spodziewanych bramkach po 40 minutach wyniósł zaledwie dwa procent. Monahan posiadał 93 procent udziałów wraz z Joelem Armią i Slafkowskim.

Raz po raz Anderson próbuje grać z najlepszymi napastnikami klubu, ale przy trójce nie wydaje się to skuteczne. Monahan uszczęśliwi klub, który go kupi, ponieważ zawsze gra solidnie i wspiera towarzyszących mu skrzydłowych.

Historia kontynuowana jest pod reklamą


Kliknij, aby odtworzyć wideo: „Wezwanie Wilde’a”


Wezwanie Wilde’a


Pozytywny wynik udało się osiągnąć dzięki Samuelowi Montembeaultowi, który po raz kolejny skradł wynik. Canadiens zasłużyli na całe szczęście, jakie przydarzyło im się w pierwszym meczu, ale ostatnie 40 punktów obronił bramkarz, który nie cieszy się dużym szacunkiem, ale zasługuje na niego niemal wszystkimi swoimi dobrymi startami. Montembeault obronił 44 na 47 strzałach.

Otrzymuj najświeższe informacje z kraju. Codziennie wysyłane na Twój e-mail.

Pod koniec zawodów doszło do niefortunnego i nieprzyjemnego incydentu z Adamem Pelechem. Jechał przez strefę neutralną, gdy Brendan Gallagher uderzył go ramieniem w głowę, gdy przelatywał obok. Pelech upadł na lód i doznał oczywistego wstrząśnienia mózgu. Nie mógł się zorientować, a jego oczy były szkliste. Jest zagubiony. Gallagher zasłużenie otrzymał pięciominutową karę większą i karę meczową. Gallagher powinien spodziewać się dyskwalifikacji.

Nie ma miejsca na uderzenia w głowę, także te niebezpieczne, gdy Departament Bezpieczeństwa Graczy stara się rozmontować język wokół „głównego punktu kontaktowego”. To wszystko powinno zostać wyeliminowane z ligi, niezależnie od tego, czy zaczyna się od klatki piersiowej, a kończy na głowie, czy zaczyna na głowie.

Historia kontynuowana jest pod reklamą

Karty Wilde’a

Prawidłowe naprawy wymagają czasu. Zajmują dużo czasu.

Kanadyjczycy przebudowują się dopiero trzeci rok i jak na razie radzą sobie nieźle. Mają dyrektora generalnego, który wie, jak zbudować skład i ma cierpliwe nastawienie. Mają głównego trenera, który jest szanowany przez zawodników i ma wizjonerską wizję tego, jak należy grać w grę.

Jeśli jest jedna rzecz, która nie poszła tak dobrze podczas odbudowy, to fakt, że Montreal odniósł zbyt duży sukces. Gdyby w zeszłym sezonie zdołali zająć miejsce w dolnej trójce tabeli, mogliby mieć jednego z trzech potencjalnych napastników, którego nie mogą przegapić. W tym sezonie mają ten sam problem: znów nie są na dnie rankingów.

Jeśli w kwietniu Montreal zajmie miejsca od piątego do siódmego najgorszego, zmniejszą swoje szanse na wygraną na loterii. Wtedy ponownie ryzykują, że przegapią jedną ze swoich najlepszych perspektyw w ataku. Im bardziej tracą perspektywicznych napastników, tym dłużej pozostają na dole tabeli, ale nie wystarczająco.

Fani z niecierpliwością czekają na wyniki w tym tygodniu. Już wytykają palcem głównego trenera, który pracuje tylko z dwoma czołowymi napastnikami, a nawet ci dwaj nie są zależni od Nathana MacKinnona. Jeśli chodzi o obronę, potrzebują doświadczenia, aby stać się lepsi w tym, co robią. Canadiens jeszcze nie osiągnęli takiego poziomu, ale główny trener uczy ich właściwej drogi.

Historia kontynuowana jest pod reklamą

Gdyby Martin St. Louis nie wykonywał wspaniałej roboty przy takim poziomie talentu, Canadiens byliby na tym samym miejscu w tabeli co Anaheim Ducks. W rzeczywistości Ducks mają więcej młodych talentów niż Montreal, ale w ogólnym drafcie wybiorą trzecie miejsce. St. Louis radzi sobie bardzo dobrze w tym składzie.

Ludzie muszą wybrać pas ruchu. Ciągłe przegrywanie, aby zostać wysoko w drafcie, ale wciąż wyglądanie ekscytująco, gdy perspektywy są świetne, w każdym meczu nie jest właściwą drogą. To nie istnieje. Nie można wyglądać świetnie w każdym meczu i i tak wystarczająco przegrywać.

Będą straszne straty i straszne tygodnie. Cole Caufield, Nick Suzuki i Juraj Slafkowski nie potrafią co wieczór zdobywać dwóch punktów, a młoda obrona wygląda dobrze, ale zespół przegrywa. Igła, którą chcesz nawlec, nie istnieje.

Właściwa naprawa zajmie co najmniej pięć lat. Jeśli chcesz kolejnego kiepskiego wyniku, narzekaj i narzekaj do woli, bo jedyne, co musisz zrobić, to powiedzieć właścicielowi Jeffowi Molsonowi, żeby się pospieszył, aby Montreal mógł wrócić na środek rankingów.

Niech przybędą David Reinbacher, Logan Mayu, Lane Hutson, Owen Beck, Philip Mesar i Joshua Roy. Następnie pozwól im nauczyć się prawidłowej gry w NHL pod okiem inteligentnego głównego trenera. Pozwól GMowi dokonać kilku transakcji, aby zrównoważyć skład. Niech sztab skautowy dokona wysokiego wyboru w pierwszej rundzie draftu w tym roku i dwóch kolejnych graczy w pierwszej rundzie w przyszłym roku.

Historia kontynuowana jest pod reklamą

Przebudowa zajmuje pięć lat, aby pozyskać potrzebnych zawodników, a następnie trzy lata, zanim ci gracze osiągną najlepszą formę. W żadnym świecie odbudowująca się drużyna w ciągu trzech lat nie pozyskuje wszystkich potrzebnych zawodników, którzy od razu wchodzą do ligi, grając najlepszy hokej w swojej karierze. Muszą wejść na boisko, a potem udoskonalić swoją grę.

Skuteczny powrót do zdrowia wymaga cierpliwości. Bądź głosem rozsądku, aby organizacja miała poczucie, że ma czas, aby zrobić to dobrze.

Brian Wild, dziennikarz sportowy z Montrealu, udostępnia „Call of Wild” na globalnews.ca po każdym meczu Kanadyjczyków.


Kliknij, aby obejrzeć wideo: „Dzwoń do Wilde’a w Global News Morning”


Apel Wilde’a w Global News Morning


About The Author

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This div height required for enabling the sticky sidebar
Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views :